10 Minuty
Finałowy panel tegorocznej konferencji Going Global zgromadził niecodziennie szczere grono przedstawicieli litewskiego ekosystemu innowacji. W sali – już rozgrzanej przez wcześniejsze dyskusje – wszyscy wyczekiwali odpowiedzi na pytanie, czy małe huby innowacji naprawdę mogą konkurować z gigantami takimi jak Berlin, Londyn czy San Francisco. A jeszcze istotniejsze: co dziś oznacza termin „wschodzący”, gdy geografia staje się coraz bardziej płynna?
Dyskusję moderował Bojan Stojkovski, doświadczony dziennikarz technologiczny, który do Wilna dotarł tego samego dnia i ledwie zdążył spróbować lokalnej kuchni. Jego spojrzenie z zewnątrz wyostrzyło rozmowę. Pochodząc z Bałkanów, regionu mylonego przez wielu z Bałtykiem, rozpoczął panel od pytania: Jak mniejsze regiony mogą zerwać z łatką „wschodzących”, nie tracąc przy tym uwagi i korzyści, jakie ona przynosi?

Obok niego wystąpili: Mangirdas Šapranauskas (Go Vilnius), Lina Žemaitytė-Kirkman (Rockit), Simona Šimulytė (Lithuania BIO) oraz Gytis Labašauskas (TransferGo). Razem nakreślili obraz znacznie bardziej złożony niż standardowa opowieść o małym państwie z wielkimi aspiracjami.
Czy Łatka “Wschodzących” Już Odpadła?
Labašauskas nie zwlekał z podważeniem twierdzenia, że Litwa nadal powinna być uznawana za wschodzącą. Jego argument był wręcz architektoniczny: gdy region wypracowuje spektakularne wyjścia inwestycyjne, dotychczasowe rusztowania znikają. Skype z Estonii, Litewski NordVPN, kolejne jednorożce konsumenckie i B2B z krajów bałtyckich – to przesuwa środek ciężkości ekosystemu innowacji.
Gdy doświadczeni założyciele zaczynają reinwestować lokalnie swój kapitał, ekosystem wkracza na kolejny poziom. Kapitał staje się bardziej przywiązany do miejsca, sieci aniołów biznesu się rozrastają, a fundusze traktują Wilno jak naturalny dom, nie Londyn. Sukces zaczyna się kumulować.

Jednocześnie niewielka skala Litwy wymusza globalne myślenie już od pierwszego dnia. Nikt nie łudzi się, że startup może urosnąć znacząco wyłącznie na rynku krajowym. Ta wymuszona oszczędność i nieopieranie się na dużym rynku lokalnym, działa jak poligon doświadczalny. Jak ujął to Labašauskas: „Druga runda finansowania może nie przyjść — czasem nawet pierwsza się nie zdarza. Dlatego nauczyliśmy się prowadzić działalność z wąskim budżetem i budować defensywnie”.
Motyw – ograniczenia kształtują instynkty – wielokrotnie powracał w dyskusji.
Zwinność jako Tożsamość Litewskich Innowacji
Žemaitytė-Kirkman spojrzała na temat z innej perspektywy. Zamiast debatować nad samą etykietą, przeformułowała, czym w świecie pełnym szumu jest bycie „wschodzącymi”. Dla niej nie chodzi o brak rozpoznawalności, lecz o zwinność. Mały ekosystem potrafi działać szybciej i omijać biurokrację z konieczności, nie z wyboru.
Podkreśliła, że Litwa już dawno ustaliła strategiczne pozycjonowanie – zamiast naśladować duże ośrodki, wybrała fintech jako swoją narodową specjalizację. Wybór ten był przemyślany i skoordynowany: zaangażowano regulatorów, instytucje finansowe i społeczność startupową. Efekt? Kraj stał się widoczny jeszcze zanim sąsiedzi zauważyli, co się dzieje.

Biotechnologia, lasery, deep tech – to nie nowinki. Fundamenty tych sektorów powstawały dekadami. Ekspertyza nie pojawiła się z dnia na dzień. Promując się dziś, Litwa sprzedaje realną kompetencję, nie tylko marketingowy entuzjazm.
Jednak, jak podkreśliła Žemaitytė-Kirkman, małe ośrodki muszą postawić na specjalizację. Uniwersalizm to już nie opcja, lecz zagrożenie dla przetrwania.
Wilno – Miasto-Startup
Šapranauskas przedstawił metaforę, która zapadła w pamięć: Wilno zachowuje się jak startup. W porównaniu do Londynu czy Berlina, litewska stolica działa szybko, bo może – cykle decyzyjne są krótkie, sieci relacji urzędników, inwestorów i przedsiębiorców – powiązane. Błędy są pochłaniane błyskawicznie. Koszt testowania nowych rozwiązań jest niski.

Zagraniczni inwestorzy przyjeżdżający do Wilna jako pierwszą zaletę wskazują tempo – nie tylko cyfrowe, ale i administracyjne. Gdzie proces licencyjny trwa miesiącami, tu zamyka się go w tygodniach. Projekt pilotażowy, nierealny w metropolii, w Wilnie jest wykonalny, bo miasto jest wystarczająco zwarte, by pełnić rolę laboratorium innowacji.
To spostrzeżenie rozwinęło się w uniwersalny przekaz: małe ośrodki wygrywają nie siłą, lecz skoordynowaną szybkością działania.
Zaufanie Jako Infrastruktura Rozwoju
Simona Šimulytė wniosła element rzadko podkreślany w debatach technologicznych – zaufanie. Jej zdaniem małe ekosystemy mają strukturalną przewagę, którą trudno skopiować. Więzy zaufania powstają szybciej i skalują się w inny sposób. Ludzie znają się nie tylko zawodowo, ale i prywatnie. Badacze spotykają przedsiębiorców nieformalnie. Fundusze VC rozmawiają z regulatorami bez dystansujących barier.

Litewska branża biotechnologii świetnie to ilustruje. W przeciwieństwie do fintechu, gdzie skalowanie jest błyskawiczne, w biotechnologii niezbędny jest czas, certyfikaty, wymogi regulacyjne. Litwa zdobyła pozycję nie taniością – tak stara się wiele małych gospodarek – lecz jakością i niezawodnością. Liczy się wartość, nie tylko cena.
„Sprzedawaj wartość, nie cenę” – podsumowała Šimulytė. Dzięki małej skali Litwa jest idealnym poligonem doświadczalnym dla biotechnologii: lokalne zespoły mogą szybciej prototypować, iterować i uzyskiwać certyfikaty niż w większych krajach z bardziej złożoną infrastrukturą. Porównanie Litwy do laboratorium przyjęto na panelu z uznaniem.
Co Oznacza Sukces dla Młodego Hubu?
Moderator przeszedł do kwestii mierzalności sukcesu. Jak go określić dla niewielkiego centrum innowacji? Wyjścia, jednorożce, liczba startupów? Šapranauskas wskazał cztery filary, według których Wilno ocenia swoją trajektorię:

- Przepływ inwestycji do miasta.
- Mierzalne efekty działalności B+R.
- Jakość życia mieszkańców.
- Atrakcyjność jako miejsce inwestycji.
Podkreślił, że narracja i mierniki są nierozerwalne. By ekosystem mógł się pozycjonować globalnie, jego uczestnicy muszą wiedzieć, czym jest sukces w odczuciu mieszkańców i inwestorów. To nie tylko analityka – to doświadczenie.
Rywalizacja z Gigantami czy Unikalność?
Gdy paneliści zostali zapytani, czy Litwa powinna konkurować z globalnymi hubami na ich zasadach, odpowiedź była niemal jednomyślna: naśladowanie Londynu czy Berlina to droga donikąd.
Žemaitytė-Kirkman zauważyła, że Litwa odnosi sukcesy, gdy buduje wokół dowiedzionych już nisz. Berlin może być dobry we wszystkim, Litwa musi być wybitna w konkretnych dziedzinach. Takie ekosystemy przypominają narzędzie precyzyjne, nie uniwersalną maszynę.

Šimulytė zauważyła, że w biotechnologii nie można przyspieszać procesu. Próba szybkiego skalowania na wzór Berlina odebrałaby Litwie najważniejsze atuty: tempo budowania zaufania i metodyczne podejście niezbędne do stabilnego rozwoju deep tech.
Labašauskas dodał, że choć dostęp do kapitału różni się znacząco między dużymi a małymi rynkami, fundamentalnie zmieniło się rozłożenie talentów na świecie. Od czasów pandemii geografia przestała ograniczać udział w innowacjach na światowym poziomie. Inżynier z Litwy może pracować zdalnie dla amerykańskiego startupu. Założyciel z Wilna pozyskuje międzynarodowy kapitał bez wyprowadzki do Londynu.
Ta zmiana podważa dawną hierarchię między „centrum” a „peryferiami” innowacji.
Mity Ograniczające Małe Ekosystemy
W kolejnych minutach Labašauskas wyszedł poza ekonomię, poruszając filozoficzny wątek: jednym z mitów jest przekonanie, że lokalizacja ma dziś kluczowe znaczenie. Dziś o przewadze decyduje nie zgromadzenie kapitału, lecz głębokość kultury – sposób myślenia o produkcie, odporności i zrównoważonym wzroście.

Niedostatek finansowania na Litwie wykształcił pokolenie przedsiębiorców, którzy nie polegają na szybkim kapitale. Budują startupy oszczędnie, ostrożnie i z realistyczną oceną ryzyka. To, paradoksalnie, sprawia, że tworzą silniejsze firmy.
Wbrew pozorom, ograniczenia mogą być najważniejszym wyróżnikiem małych ekosystemów – to one pozwalają się wyróżnić globalnie.
Nowa Bałtycka Tożsamość: Dojrzałość Zamiast Kompleksów
Stojkovski wrócił do wątku tożsamości i zapytał, czy Litwa oraz region Bałtyku cały czas są przez świat postrzegane jako rozwijające się. Odpowiedzi były zniuansowane: globalnie rzeczywiście wielu nadal traktuje Bałtów jako młodych, nierozróżnialnych od Bałkanów. Lecz wewnętrznie ekosystem przekroczył granicę dojrzałości.

Šapranauskas zauważył, że percepcja często odstaje od rzeczywistości. Litwa ma już światowej klasy produkty, doświadczonych założycieli i aktywność inwestycyjną, która nie pasuje do łatki „wschodzącej”. To już ekosystem samonapędzający się.
Panel był zgodny: skala nie musi być ograniczeniem, a celem nie jest bycie “drugim Berlinem”. Ważniejsze to być autentycznym — centrum nisz, gdzie liczą się tempo, zaufanie i specjalizacja, a nie sama liczba mieszkańców.
Anatomia Dojrzałego Centrum Rozwoju
Wypowiedzi panelistów przeplatały się wokół kilku kluczowych tez:
- Małe ekosystemy szybciej budują zaufanie.
- Zwinność wygrywa ze skalą, gdy biurokracja blokuje gigantów.
- Narracja nie jest dodatkiem — kształtuje postrzeganie przez inwestorów.
- Deep tech i biotechnologia rozwijają się wolniej, ale Litwa może tu być liderem.
- Niedobór kapitału wykształca dyscyplinę, a ta może stać się przewagą.
- Ambicje globalne muszą być obecne od początku, gdy lokalny rynek jest niewielki.

Z perspektywy panelu Litwa nie jest już hubem „wschodzącym”, lecz miejscem, które już przeszło transformację i teraz doskonali swój międzynarodowy styl.
Region, Który Poznaje Własną Skalę
Na koniec Stojkovski przypomniał, że spoza regionu Bałtyk wciąż często bywa mylony z innymi miejscami. Jednak — jak stwierdzono — zewnętrzne pomyłki nie przesłaniają tego, co Litwa zbudowała. Prawdziwe pytanie brzmi: czy kraj sam dostrzega swoją dorosłość?
Zdaniem uczestników panelu Litwa przestała udowadniać swoje miejsce na mapie innowacji. Teraz subtelnie, lecz konsekwentnie, sama ją kształtuje.
Kiedy sala pustoszała, nie było czuć pustego optymizmu. Odbiorcy wychodzili z przekonaniem, że Litwa nie wygrywa skalą, lecz precyzją, kooperacją i świadomym wyborem pól konkurencji. Tam, gdzie warto – rozwija się, gdzie nie warto – nie bierze udziału w wyścigu.
Nie ma w tym nic „wschodzącego”. To dojrzałość i świadoma strategia.
Źródło: smarti
Zostaw komentarz