12 Minuty
Wstęp
Wyobraź sobie, że prowadzisz nowatorską firmę w branży kosmicznej. Opracowujesz technologie, które faktycznie trafiają do kosmosu, wspomagają przyszłe misje księżycowe i znajdują zastosowanie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). W pewnym momencie stajesz przed szansą otrzymania wysokiej dotacji na rozwój projektów badawczo-rozwojowych w Polsce. Wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku, aż tu nagle urzędnicza decyzja odmawia twojej firmie wsparcia. Powód? „Podobne rozwiązania już istnieją na rynku”, choć w rzeczywistości – jak się okazuje – nie ma po nich śladu. Co gorsza, te rzekome „dowody” mogą pochodzić z halucynacyjnych podpowiedzi sztucznej inteligencji (AI) lub z wyników wyszukiwarek internetowych, w których AI podsumowuje informacje.
Dzisiejszy artykuł opowie o firmie KP Labs z Gliwic, która mierzy się z takim problemem. Jest to historia nie tylko o potencjalnie wadliwej ocenie wniosku na 17 mln zł dotacji publicznej, lecz także o tym, jak łatwo można wpaść w pułapkę zmyślonych treści generowanych przez AI i niewłaściwie zweryfikowanych w wyszukiwarce. To ostrzeżenie dla całego sektora R&D (Research & Development) – w świecie, w którym sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej powszechna, warto zachować zdrowy rozsądek.
KP Labs i innowacje kosmiczne
Firma KP Labs z Gliwic to coraz bardziej rozpoznawalny gracz w europejskim sektorze kosmicznym. Jej działalność obejmuje projektowanie i wdrażanie rozwiązań z obszaru technologii kosmicznych, zwłaszcza w zakresie satelitów i systemów przetwarzania danych w środowisku pozaziemskim. Zespół liczy obecnie ponad 80 inżynierów i specjalistów różnych dziedzin. Realne osiągnięcia KP Labs są imponujące:
• Posiadają trzy satelity w kosmosie, a kolejnych sześć jest w przygotowaniu do wyniesienia na orbitę. • W 2024 r. firma osiągnęła przychody wynoszące ponad 21 mln zł, z czego większość pochodziła z eksportu usług i rozwiązań do innych krajów Europy. • Ich autorski komputer pokładowy Leopard DPU znalazł się na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie odgrywa kluczową rolę w analizie danych w warunkach mikrograwitacji.
Takie osiągnięcia nie biorą się z przypadku. KP Labs koncentruje się zwłaszcza na rozwijaniu technologii edge computing na orbicie, co oznacza przetwarzanie danych w miejscu ich pozyskiwania, bez konieczności transferu na Ziemię. To oszczędza cenny czas, a czas bywa kluczowy przy realizacji kosmicznych misji badawczych czy komercyjnych.
Odrzucony wniosek i niespodziewany cios
Polskie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) to instytucja odpowiadająca za wspieranie innowacyjnych projektów w Polsce. W teorii 17 mln zł dotacji z publicznych środków mogłoby znacząco wesprzeć nowy projekt KP Labs – zaawansowaną jednostkę obliczeniową do zastosowań satelitarnych i księżycowych. Jednak decyzja odmowna zaskoczyła zarząd firmy. Oficjalnie dowiedzieli się, że ich technologia może nie być wystarczająco nowatorska, bo na rynku – rzekomo w Polsce – dostępne są już podobne rozwiązania.
Problemy pojawiły się przy analizie dokumentu oceny. Zawarte w nim informacje miały wskazywać na podobne projekty w kraju. Jeśli jednak przyjrzeć się im dokładnie, wychodzi na jaw, że najprawdopodobniej nigdy nie istniały. To nie był jedyny absurd, bo podane parametry obliczeniowe dotyczyły m.in. satelity EagleEye firmy Creotech Instruments, przy czym dane te nigdy nie były oficjalnie publikowane przez producenta. W ocenie znalazły się również odniesienia do mikrosatelitów Camila, które jeszcze nie powstały: umowa na ich budowę została podpisana dopiero w kwietniu 2025 r. Mimo to „ekspert” znał już szczegółowe specyfikacje.
Co mówi wiceprezes KP Labs
W rozmowie z portalem Spidersweb.pl wiceprezes KP Labs, Michał Zachara, zapowiedział oficjalny protest i wskazał na wiele nieścisłości w dokumentach oceny. W tym kontekście pojawia się pytanie, czy ekspert NCBR w ogóle próbował zweryfikować przytoczone parametry techniczne. Rzekome „konkurencyjne” urządzenia – tak twierdzi KP Labs – w ogóle nie istnieją albo przynajmniej nie dysponują podanymi właściwościami technicznymi. Odmowa wsparcia finansowego z takiego powodu może więc być krzywdząca.
Jaką rolę odegrała AI?
W dokumentach z NCBR znalazły się odniesienia do danych, które – zdaniem przedstawicieli KP Labs – wyglądają na wzięte wprost z halucynacji generowanych przez sztuczną inteligencję. Halucynacje AI to poważny problem, polegający na tym, że modele językowe potrafią „zmyślać” fakty, rzekomo poparte nieistniejącymi źródłami. Taka treść wydaje się wiarygodna, szczególnie gdy prezentowana jest w formie profesjonalnie brzmiących raportów czy podsumowań, a w rzeczywistości nie ma pokrycia w faktach.
Pracownicy KP Labs wykonali testy z popularnymi modelami AI, takimi jak Gemini, Qwen czy Claude. Okazało się, że te modele również potrafią tworzyć informacje o rzekomych łazikach kosmicznych, satelitach czy parametrach, które nie istnieją w rzeczywistości. Kiedy wnikliwie je dopytano, okazywało się, że AI sama „wymyśliła” te dane.
Ekspert oficjalnie zaprzecza
Kiedy Puls Biznesu zapytał Narodowe Centrum Badań i Rozwoju o sprawę, odpowiedź brzmiała: „Ekspert wcale nie posługiwał się modelami AI. Korzystał z posiadanej wiedzy oraz z tak powszechnych narzędzi wyszukiwania jak Google i Bing”. To niekoniecznie uspokaja branżę innowacji. Dla wielu przedstawicieli R&D równie niepokojącym sygnałem jest przenoszenie ciężaru oceny jakości projektu o dużej wartości na przypadkowe wyniki z wyszukiwarek. Już dziś Google i Bing generują streszczenia i podsumowania oparte na AI, które też potrafią przedstawiać fikcyjne dane.
Satelita kontra halucynacja: punkt widzenia KP Labs
KP Labs funkcjonuje w realiach ostrej konkurencji na rynku technologii kosmicznych. Polscy inżynierowie chcą udowodnić, że ich rozwiązania przodują w wielu aspektach, od obliczeń krawędziowych po nowatorskie algorytmy przetwarzania obrazu w czasie rzeczywistym. Potężne dotacje z NCBR byłyby nieocenione dla rozwoju tej branży.
Gdy ekspert NCBR przedstawia pozornie gotowe kontrargumenty, wskazując na istniejące w Polsce satelity czy łaziki dorównujące technologii KP Labs, a następnie okazuje się, że te „konkurencyjne urządzenia” to wytwór fantazji bądź niedoinformowania – firma ma prawo czuć się pokrzywdzona. Zarządzający KP Labs wskazują też na kwestię zaufania do całego systemu. Jeżeli takie niezweryfikowane „fakty” mogły przejść w przypadku ich wniosku, to kto wie, czy w innych projektach o wysokiej wartości liczonej w milionach złotych nie wystąpiły podobne nieprawidłowości.
Parametry łazika widmo
Szczególnie kuriozalnym przykładem jest informacja o łaziku CBK PAN (Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk) o nazwie Analog Mars Yard. Według dokumentacji oceny, ten łazik miał dysponować pewnymi parametrami termicznymi, lepszymi od projektu KP Labs. Okazało się jednak, że w CBK PAN nikt o takim łaziku nie słyszał. Istnieje za to pojęcie „Analog Mars Yard”, określające poligony testowe do symulacji warunków marsjańskich, ale nie jest to nazwa robota. Ekspert powoływał się więc na coś, co w ogóle nie powstało.
Kwestia ochrony praw intelektualnych
Zarząd gliwickiej spółki sygnalizuje również inny aspekt: jeśli ekspert zaczerpnął informacje o parametrach urządzenia KP Labs z niewłaściwego źródła lub skompilował je za pomocą AI, mogło to doprowadzić do niezabezpieczonego ujawnienia kluczowych danych. W firmach nastawionych na innowacje własność intelektualna jest niezwykle cenna. Z tego powodu pitną kwestią staje się to, w jaki sposób dane kandydującego projektu mogą przedostać się do systemów bazujących na uczeniu maszynowym i czy takie dane są dalej „uczone” lub dostępne w przyszłych zapytaniach.
Szukanie informacji w Google’u, który indeksuje publicznie dostępne strony, to jedno. Ale wykorzystywanie dużych modeli językowych, które mogą „zapamiętywać” i w jakiś sposób przetwarzać podawane im informacje – to coś zupełnie innego. Stąd obawa, że jeżeli ekspert faktycznie korzystał z AI, to mógł nieświadomie przyczynić się do upublicznienia danych projektowych, nawet jeśli w minimalnym wymiarze.
Odpowiedź NCBR: „tylko wyszukiwarki”
Oficjalne stanowisko NCBR mówi, że ekspert w procesie oceny wspierał się własną wiedzą oraz popularnymi wyszukiwarkami. Jednak w dobie dużych modeli językowych, Google i Bing coraz częściej wykorzystują mechanizmy AI do generowania odpowiedzi. Jeśli specjalista nie sprawdził dokładnie, czy dane istnieją w źródłach naukowych lub branżowych, łatwo było o pomyłkę. Przy tak dużej kwocie – 17 mln zł – nawet drobny błąd weryfikacji może mieć kolosalne skutki.
Co więcej, w NCBR do niedawna nie funkcjonowały żadne formalne wytyczne ograniczające użycie AI przy ocenie wniosków czy chociażby nakazujące weryfikowanie potencjalnych źródeł. Dopiero w drugim kwartale 2025 r. podjęto prace mające na celu aktualizację dokumentów regulujących współpracę z ekspertami.
Ryzyko powtarzalnych błędów
Wiceprezes Michał Zachara w wywiadach wspominał, że w samym naborze mogło być około 130 wniosków. Jeśli ekspert dokonywał oceny w podobny sposób –np. bazując na mało wiarygodnych informacjach z Internetu– to istnieje realna możliwość, że podobne błędy miały miejsce także w innych przypadkach. Rodzi to pytanie o przejrzystość i rzetelność całego procesu rozdzielania grantów.
Zastosowania i przewagi rynkowe rozwiązań KP Labs
Projekt, dla którego KP Labs starało się o dotację, obejmuje między innymi dalsze prace nad jednostką obliczeniową do satelitów i misji księżycowych. Oto kilka kluczowych zalet i zastosowań:
• Edge Computing w kosmosie: Istotą rozwiązania KP Labs jest przetwarzanie danych bezpośrednio na pokładzie satelity. Pozwala to filtrować, porządkować i analizować dane „u źródła”, co redukuje koszty i czas przesyłu ogromnych ilości informacji. • Algorytmy uczenia maszynowego: Zaimplementowane algorytmy sztucznej inteligencji mogą np. rozpoznawać struktury geologiczne Księżyca czy obiekty potencjalnie niebezpieczne dla misji kosmicznych. • Ochrona zasobów: Bardziej wydajne przetwarzanie zmniejsza zapotrzebowanie na energię, co jest kluczowe w kosmosie, gdzie zasoby są mocno ograniczone. • Kompresja danych: KP Labs wspomina o własnych metodach kompresji. Jest to szczególnie przydatne, jeśli w jednym czasie misja generuje duże ilości obrazów i innych danych. • Elastyczność: Technologia może być z powodzeniem wdrażana w różnych projektach – od obserwacji Ziemi, przez misje na orbitach okołoziemskich, po dalsze wyprawy na Księżyc czy Marsa.
Te nowatorskie rozwiązania mogą przynieść realne korzyści firmom mierzącym się z przetwarzaniem kosmicznych danych na dużą skalę. W kontekście rosnącej konkurencji na globalnym rynku – gdzie dominuje m.in. SpaceX, a Europa stara się również rozwijać własne systemy – każdy taki wkład jest na wagę złota.
Reakcje branży i pytania o wiarygodność
Aktualna sytuacja z odrzuconą dotacją to uderzenie także w wiarygodność i stabilność wspierania innowacji w Polsce. Gdy do obiegu wchodzi informacja, że ważne decyzje o finansowaniu projektów R&D zapadają potencjalnie w oparciu o „fakty” z Internetu – do których wkroczyć mogła sztuczna inteligencja – wiele młodych firm zaczyna się niepokoić. Proces konkursowy NCBR zawsze był uważnie obserwowany przez branżę, a teraz pojawiają się dodatkowe pytania:
• Jakie są standardy weryfikacji danych przy ocenie wniosków? • Czy istnieje mechanizm odwoławczy, który pozwala na szybką i rzetelną korektę błędów? • Jak zapobiec nadużyciom lub zwykłym pomyłkom ekspertów?
KP Labs zgłosiło oficjalny protest. Jednak wyjaśnienie całej sprawy może potrwać, co opóźni rozwój potencjalnie przełomowych rozwiązań. Biorąc pod uwagę intensywne tempo, w jakim sektor kosmiczny się rozwija, każdy miesiąc opóźnienia może stanowić poważna stratę.
W świecie halucynacji AI – potrzeba zdrowego rozsądku
Zjawisko halucynacji w dużych modelach językowych staje się coraz bardziej znane wraz z popularyzacją narzędzi opartych na AI. Wiele firm i instytucji ulega pokusie, by korzystać z nich do przygotowywania analiz i raportów – bo tak jest szybciej i taniej. Jednak brak weryfikacji może prowadzić do kluczowych błędów decyzyjnych.
Twórcy narzędzi AI zawsze przestrzegają, że technologia wciąż potrafi „zmyślać” i wymyślać źródła, które nie istnieją. Niestety, jeśli ktoś bezkrytycznie przyjmie takie dane, może dojść do kuriozalnych wniosków rujnujących wnioski o milionowe dofinansowania.
Kto poniesie odpowiedzialność?
Nie brakuje komentarzy, że w polskim systemie oceny innowacji i projektów R&D brak jest jasno określonej odpowiedzialności za błędne decyzje. Nawet jeśli ekspert w danej sprawie pomylił się, to firma, która straciła środki, ma ograniczone możliwości wyegzekwowania odszkodowania. Protesty potrafią ciągnąć się miesiącami, a czas płynie. Co więcej, w przypadku projektów kosmicznych – gdzie terminy misji są często uzależnione od zewnętrznych harmonogramów startów rakiet – każdy długi przestój działa na niekorzyść wnioskodawcy.
Co dalej z KP Labs?
Mimo rozczarowania, spółka nie daje za wygraną. Już teraz trwają prace nad kolejnymi projektami satelitarnymi i planuje się zwiększenie ekspansji na rynek europejski. W przyszłości firma chce w jeszcze większym stopniu skupić się na najnowszych trendach, w tym na rozwijaniu oprogramowania zdolnego do analizowania ogromnych ilości danych z wykorzystaniem uczenia maszynowego. Oprócz typowych zleceń komercyjnych w planach jest dalsza współpraca z partnerami w misjach księżycowych.
Dla polskiego sektora kosmicznego każda taka firma jest nie tylko chlubą, ale i cennym źródłem budowania kompetencji. Projekty o zaawansowanym poziomie technicznym przyciągają inżynierów, naukowców i ekspertów z całego świata, co może przełożyć się na wzrost znaczenia Polski w globalnej branży kosmicznej. Dlatego wsparcie publiczne dla R&D w tym obszarze jest bardzo pożądane.
Czy potrzebne są nowe procedury w NCBR?
Wydaje się, że tak. Przypadek KP Labs pokazuje, iż weryfikacja danych zamieszczonych w dokumentach oceniających wniosek musi być znacznie bardziej rygorystyczna. Może wymagać nie tylko kontroli przez innego eksperta, ale także surowego reżimu potwierdzania źródeł, z których czerpie się informacje techniczne.
Jeśli sztuczna inteligencja jest lub będzie w przyszłości wykorzystywana przy ocenie projektów, konieczne jest ustalenie jasnych reguł. Analizy AI mogą służyć za punkt wyjścia, ale ostateczna weryfikacja musi spoczywać w rękach człowieka – najlepiej doświadczonego specjalisty w danej dziedzinie. Bez tego nie ma gwarancji, że błędne, „wymyślone” dane nie wkradną się do oficjalnych dokumentów.
Obawy o przyszłość innowacji
W kręgach przedsiębiorców z sektora kosmicznego i technologicznego daje się słyszeć, że taka sytuacja może zniechęcać do składania wniosków o granty w Polsce. Firmy potrzebują stabilnych i profesjonalnych warunków rozwoju, a w przypadku braku zaufania do organów przyznających dotacje – mogą zacząć szukać wsparcia poza granicami kraju. Dla innowacyjności w Polsce byłaby to dotkliwa strata, zwłaszcza gdy mowa o rynku kosmicznym, który wymaga lat konsekwentnych inwestycji.
Podsumowanie
Przypadek KP Labs to nie tylko pojedyncza historia firmy, która straciła 17 mln zł dofinansowania. To sygnał ostrzegawczy dla całego systemu przyznawania środków publicznych na rozwój technologii: jeżeli faktycznie potwierdzi się, że wnioski zostały ocenione na podstawie niesprawdzonych lub wręcz nieistniejących danych, może to oznaczać poważną lukę w ryzyku procedur. A w świecie, gdzie AI potrafi stworzyć pozornie wiarygodne informacje z niczego, weryfikacja staje się kluczowa.
Branża kosmiczna obecnie przeżywa rozkwit, a polskie firmy chcą w niej uczestniczyć. Nie chodzi o „papierowe” projekty, lecz realne urządzenia, które trafiają na orbitę i wspomagają misje badawcze w nieprzyjaznym środowisku kosmicznym. Odbieranie im szansy na wsparcie w oparciu o dane zmyślone czy niezweryfikowane to nie tylko strata dla samej firmy, ale potencjalne zahamowanie całego segmentu innowacji.
Nikt nie chce otwartej konfrontacji z NCBR, ponieważ ta instytucja w przeszłości pomogła wielu polskim innowatorom. Jednak sytuacja pokazała, że konieczne jest wprowadzenie klarownych regulacji i procedur, które zapobiegną bazowaniu na niezweryfikowanych informacjach – niezależnie od tego, czy generuje je AI, czy są tylko błędnym zlepkiem danych z wyszukiwarek. W świecie, w którym rola sztucznej inteligencji rośnie, warto pamiętać o podstawowej zasadzie: ludzie muszą umieć weryfikować jej odpowiedzi.
Wretce, aby oceniać przełomowe projekty technologiczne, nie wystarczy zasugerować się wynikami wyszukiwania w Google’u czy odpowiedzią chatbota AI. Potrzebna jest staranna analiza prowadzona przez ekspertów, którzy potrafią odróżnić rzetelne fakty od internetowej fikcji. Tylko w ten sposób możemy wspólnie budować innowacyjną przyszłość, zamiast blokować ją na podstawie nieistniejących satelitów czy łazików-widm.
Główna ilustracja: LeopardISS, urządzenie opracowane przez firmę KP Labs z Gliwic. LeopardISS został zamontowany na pokładzie modułu Columbus na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przez Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, w ramach platformy ICE Cubes Facility, która zapewnia zasilanie, stabilność temperaturową, transmisję danych i łączność z Ziemią w czasie rzeczywistym. Leopard umożliwi projektantom misji kosmicznych testowanie i doskonalenie algorytmów sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego w realnych warunkach kosmicznych bez konieczności wynoszenia własnego satelity na orbitę. Projekt LeopardISS ma również na celu rozwój technologii Edge Computing oraz Space-Based Data Center, czyli autonomicznego przetwarzania danych na orbicie, które będą coraz istotniejsze wraz z rozwojem eksploracji kosmicznej.
Źródło: spidersweb

Komentarze