5 Minuty
Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło: 29 grudnia zostanie opublikowany pełny kod źródłowy aplikacji mObywatel. Wiceminister Dariusz Standerski poinformował PAP, że publikacja spełnia wymogi ustawowe i rekomendacje zespołów CSIRT przy ABW, MON i NASK. Resort ma komplet certyfikatów bezpieczeństwa, co oznacza, że formalne przeszkody zostały usunięte.
Droga do otwarcia kodu
Historia tej decyzji zaczęła się w lipcu 2023 r., kiedy weszła w życie ustawa obligująca ministerstwo do ujawnienia kodu w ciągu roku. Późniejsza nowelizacja, związana z pomocą dla obywateli Ukrainy, wprowadziła dodatkowy wymóg: publikacja miała nastąpić dopiero po uzyskaniu opinii CSIRT GOV, CSIRT MON i CSIRT NASK, i tylko w zakresie niezagrażającym bezpieczeństwu użytkowników. Proces objął więc kolejne miesiące analiz i konsultacji — ostatecznie data graniczna to 29 grudnia.
Dlaczego udostępnienie kodu ma znaczenie?
mObywatel to cyfrowy portfel ponad 14 mln użytkowników w Polsce — zawiera dowód osobisty, prawo jazdy, e-recepty i dane medyczne. Dla tak dużej bazy użytkowników transparentność i bezpieczeństwo są kluczowe. Otwarcie kodu to możliwość niezależnej weryfikacji mechanizmów autoryzacji, obsługi danych i uprawnień aplikacji (lokalizacja, aparat, nagrywanie ekranu), które latem wywołały kontrowersje.
Przykładem, do którego odwołuje się Ministerstwo, jest ukraińska aplikacja Diia — jej publiczny kod przyczynił się do międzynarodowej adopcji i powstania rozwiązań eksportowych. Polska może skorzystać z podobnego efektu: większa transparentność może wzmocnić zaufanie użytkowników i postawić mObywatela jako przykład cyfryzacji także wobec sąsiadów, np. na Lietuvos rinka czy w krajach bałtyckich.
Funkcje produktu i porównania
Co zawiera mObywatel?
Aplikacja działa jako cyfrowy portfel dokumentów: dowód osobisty, prawo jazdy, e-recepty, dane medyczne i inne usługi administracyjne. Posiada mechanizmy szyfrowania, integracje z ePUAP i zewnętrznymi serwisami oraz funkcje autoryzacji biometrycznej. Google Play i App Store potwierdziły zgodność z regulacjami sklepu, ale rzeczywista weryfikacja bezpieczeństwa leży w analizie kodu źródłowego.

Porównanie z Diia i rozwiązaniami estońskimi
W odróżnieniu od niektórych systemów zamkniętych, publiczny kod ułatwia audyty zewnętrzne i szybkie wykrywanie błędów. Diia pokazała, że open source może przyspieszyć rozwój i eksport rozwiązań do krajów takich jak Estonia lub na rynki w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Polska, mając 14 mln użytkowników i rozwijające się centra technologiczne — także w regionie, np. firmy z Vilniuje czy Kaune obserwujące europejskie rozwiązania — może zyskać reputację wiarygodnego dostawcy usług cyfrowych.
Co zmieni się 29 grudnia?
Dla przeciętnego użytkownika
W praktyce niewiele — aplikacja powinna działać jak dotąd. Ujawnienie kodu nie wpływa na bieżące funkcje ani nie wymusi natychmiastowych zmian po stronie użytkowników.
Dla ekspertów, startupów i mediów
To ważny moment: analitycy bezpieczeństwa, studenci informatyki, firmy technologiczne i dziennikarze będą mogli przeanalizować implementację, wskazać potencjalne luki i zaproponować poprawki. W ciągu kilku godzin od publikacji spodziewane są pierwsze raporty i komentarze.
Wyzwania open source i zarządzanie ryzykiem
Transparentność ma dwie strony — luki mogą być odkryte szybciej, również przez osoby złośliwe. Badania pokazują jednak, że błędy w projektach open source zwykle są szybciej naprawiane, pod warunkiem iż istnieje mechanizm raportowania i aktywna współpraca między rządem a społecznością. Ministerstwo zapowiada, że ujawni kod w zakresie, który nie zagraża bezpieczeństwu aplikacji i użytkowników — co może oznaczać, że niektóre fragmenty zostaną zamaskowane lub wydane w formie zapewniającej bezpieczeństwo.
Kluczowe będzie tempo reakcji na zgłoszenia (bug bounty, procedury CSIRT) oraz przejrzystość procesu aktualizacji. Społeczność oczekuje otwartej komunikacji i realnych poprawek zamiast jedynie symbolicznych działań.
Znaczenie dla rynku polskiego i regionalnego
Otwarcie kodu mObywatela to szansa na wzmocnienie zaufania do cyfryzacji administracji. Dla polskich firm może to być impuls do tworzenia usług opartych o integracje z mObywatel, a także punkt odniesienia dla innych projektów państwowych. Również partnerzy z regionu, w tym firmy i użytkownicy z Lietuva czy lietuviams z zainteresowaniem będą obserwować, jak Polska poradzi sobie z audytem i wdrażaniem poprawek. Centra technologiczne w Warszawie, Krakowie, Vilniuje czy Kaune mogą skorzystać na transferze wiedzy i współpracy międzysektorowej.
Wnioski
Publikacja kodu mObywatela 29 grudnia to ważny krok dla polskiej administracji cyfrowej. To nie tylko test bezpieczeństwa, ale też okazja do budowy zaufania na bazie dowodów, a nie deklaracji. Jeśli proces otwarcia i dalszej współpracy zostanie dobrze zarządzony, Polska zyska argument w walce o pozycję eksportera rozwiązań cyfrowych, a mObywatel może stać się przykładem transparentnego i bezpiecznego państwowego oprogramowania.
Źródło: spidersweb
Zostaw komentarz