3 Minuty
Następny duży krok Samsunga w dziedzinie wzornictwa może nie dotyczyć lepszej jakości zdjęć, lecz tego, co otacza moduł aparatu.
Zgodnie z najnowszym raportem z Korei Południowej, seria Galaxy S27 może wprowadzić nowy układ tylnego aparatu, kończąc długi okres stagnacji, który trwa praktycznie od Galaxy S22. Samsung przez lata wprowadzał niewielkie zmiany wizualne, jednak główny schemat pozostawał taki sam. Seria S27 może więc zakończyć tę powtarzalność.
Co ciekawe, nie jest to zmiana podyktowana nowymi soczewkami czy większymi sensorami. Zmiana projektu jest najprawdopodobniej związana z planowanym wprowadzeniem wewnętrznych magnesów do pełnej obsługi magnetycznego ładowania bezprzewodowego Qi2.
Jeśli tak się stanie, smartfony Galaxy S27 będą obsługiwać ładowanie magnetyczne i akcesoria mocowane magnetycznie prosto po wyjęciu z pudełka, bez potrzeby stosowania specjalnego etui. Otwiera to drzwi do dobrze znanego już użytkownikom ekosystemu: magnetycznych ładowarek, powerbanków, portfeli, uchwytów czy podstawek, które „klikają” i pozostają na swoim miejscu.
Od dawna mówiło się o tym, że Samsung pójdzie w tę stronę. Oczekiwano wprowadzenia mocniejszego wsparcia dla ładowania magnetycznego już w rodzinie Galaxy S26, lecz do tego nie doszło. Teraz jednak coraz więcej wskazuje na Galaxy S27 jako realny moment wdrożenia tej technologii.
Wystająca wyspa aparatu może utrudniać zmiany
Na środku tych spekulacji pojawia się praktyczny problem inżynieryjny. Obecny pionowy układ obiektywów aparatu zajmuje przestrzeń wewnątrz obudowy, która byłaby potrzebna na okrągły pierścień magnetyczny. Jeśli informacje się potwierdzą, Samsung zmieni rozkład aparatów nie tylko dla odświeżenia wyglądu, lecz z konieczności dopasowania nowego sprzętu.
To czyni tę zmianę znacznie ważniejszą niż tylko kosmetyczny lifting. Oznaczałaby ona modyfikację konstrukcji flagowych smartfonów Samsunga w celu dodania funkcji, która szybko stała się jednym z istotnych tematów w branży mobilnej: natywne akcesoria magnetyczne i łatwiejsze dopasowanie do ładowania bezprzewodowego.
Jest też szansa, że nowy język projektowania zostanie przetestowany wcześniej przy innym urządzeniu. Ten sam raport sugeruje, że podobny układ kamer może pojawić się w jednym z nadchodzących produktów Samsunga – być może w kolejnej serii składanych smartfonów.
Jednak nic nie jest jeszcze przesądzone. Wyciek wskazuje też, że ograniczenia kosztowe mogą być przeszkodą w realizacji. Znany informator Lanzuk na portalu Naver twierdzi, że gruntowna zmiana projektu może zostać opóźniona lub ograniczona, jeśli koszty badań i rozwoju zbytnio wzrosną. Tak więc, nawet jeśli nowe rozmieszczenie aparatów w flagowych smartfonach Samsunga wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, tempo wprowadzenia będzie zależeć zarówno od decyzji budżetowych, jak i technologicznych ambicji.
Pewne jest jedno: jeżeli Galaxy S27 rzeczywiście pojawi się z przebudowanym układem aparatów, zmiana ta będzie mieć większy związek z planami Samsunga dotyczącymi ładowania magnetycznego niż z samą fotografią.
Zostaw komentarz