3 Minuty
Składany iPhone od Apple nabiera realnych kształtów, a najnowszy wyciek dotyczący etui prezentuje urządzenie, które wydaje się bardzo znajome, a jednocześnie wyraźnie „apple’owe”. Bez efekciarstwa, bez ekstrawaganckich eksperymentów. Apple po raz kolejny stara się dopracować koncepcję do perfekcji, aż stanie się ona czymś naturalnym.
To właśnie jest najważniejszy przekaz. iPhone Fold nie wygląda na urządzenie podążające za najbardziej krzykliwymi trendami. Apple zdaje się eliminować nadmiar, wypracowywać sprawdzoną formułę i dążyć do produktu, który nie przypomina prototypu, lecz realnie nadaje się do codziennego użytkowania.
Składany jak książka — ale po apple’owsku
Ostatnie przecieki wskazują, że urządzenie otrzyma konstrukcję składaną na wzór książki, podobnie jak seria Galaxy Z Fold od Samsunga. Po rozłożeniu smartfon zamieni się w wyświetlacz o rozmiarach tabletu. Po złożeniu użytkownik otrzyma mniejszy ekran zewnętrzny, idealny do codziennych zadań, szybkich odpowiedzi czy obsługi jedną ręką — co nadal ma znaczenie.
Ciekawostką w doniesieniach jest proporcja urządzenia. Apple rzekomo stawia na szerszą, przypominającą paszport sylwetkę, zamiast wysokiego i wąskiego formatu, jaki dominuje dotychczas na rynku składanych urządzeń. Dzięki temu telefon może lepiej leżeć w dłoni po złożeniu, a praca na wewnętrznym ekranie będzie przyjemniejsza.
To może brzmieć subtelnie. W rzeczywistości nie jest. W świecie składanych smartfonów proporcje potrafią zadecydować o całym urządzeniu.

Smukłość na pierwszym planie
Najwięcej emocji budzi liczba: około 4,5 mm grubości po rozłożeniu. Jeśli te informacje się potwierdzą, składany iPhone będzie jednym z najsmuklejszych urządzeń tego typu na rynku. Imponujące? Zdecydowanie. Łatwe do osiągnięcia? Wcale nie.
Taki cienki profil zwykle wymaga kompromisów, jednak przecieki sugerują, że Apple dokonuje ich świadomie. Firma skupia się na czystych liniach, symetrii i wysokiej jakości wykonania, zamiast ścigać się na ilość funkcji z konkurencją.
W planach ma być również tytanowa rama, zgodna z obecną filozofią Apple: urządzenia mają być wytrzymałe, ale nie masywne. Tylny panel aparatu także ma być uproszczony — układ dwóch obiektywów zamiast potrójnych konfiguracji znanych z wersji Pro.
Krótko mówiąc, Apple może postawić na równowagę zamiast wyścigu na parametry.
I może to być najrozsądniejsze podejście. Składane smartfony już nie muszą szokować. Ważne jest, czy ich konstrukcja naprawdę ma sens po kilku minutach użytkowania. Jeśli przecieki okażą się trafne, Apple nie próbuje być głośne i pojawiać się ostatnie — chce zaprezentować urządzenie, które już od początku będzie odpowiednie.
Zostaw komentarz