4 Minuty
Ustawa o kryptoaktywach z impetem trafia do Sejmu
Do Sejmu trafił obszerny projekt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów — dokument, który łącznie liczy aż 1 228 stron. Już sama objętość wywołuje kontrowersje w środowisku technologicznym i inwestorskim. Projekt ma implementować unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto‑Assets), które weszło w życie 30 grudnia ubiegłego roku, jednak krajowa wersja ustawodawcza wzbudza silne zastrzeżenia.
Główne zarzuty branży i obawy przedsiębiorców
Specjaliści z sektora fintech i inwestorzy alarmują, że polska ustawa może działać jak bariera wejścia dla lokalnych firm. Krytyka koncentruje się na:
- nadmiernej ilości regulacji nakładanych na emitentów i podmioty zajmujące się zinstytucjonalizowanym obrotem kryptoaktywami,
- represyjnych narzędziach nadzorczych — m.in. możliwościach tymczasowego zamrożenia rachunków na 96 godzin oraz prowadzeniu rejestru domen zakazanych,
- braku mechanizmów odwoławczych dla firm wpisanych do takich rejestrów,
- wysokich opłatach nadzorczych i potencjalnym podwójnym opodatkowaniu tokenów EMT,
- ogólnie restrykcyjnym reżimie podatkowym i kosztach zgodności z przepisami.
Dodajmy do tego długotrwałe, konserwatywne stanowisko Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która od lat podkreśla ryzyka związane z kryptowalutami i wielokrotnie ostrzegała potencjalnych inwestorów.
Co ustawa obejmie, a czego nie da się objąć regulacją krajową
Projekt skupia się na krajowych podmiotach oraz usługach pośrednictwa i emisji. Jednak część rynku pozostanie poza bezpośrednim wpływem ustawodawcy: mowa o giełdach zdecentralizowanych (DEX), które działają dzięki technologii blockchain i umożliwiają wymianę peer‑to‑peer, oraz o firmach operujących poza granicami Polski, podlegających innym jurysdykcjom.
Technologia i bezpieczeństwo
Ustawa ma wpływać na praktyki bezpieczeństwa w branży: wymogi AML/KYC, standardy przetrzymywania środków, audyty smart kontraktów oraz obowiązki raportowe. To elementy istotne z perspektywy cyberbezpieczeństwa i ochrony użytkownika, ale także generujące znaczące koszty operacyjne dla firm blockchainowych.

Długość dokumentu kontra przejrzystość prawa
Choć pełny pakiet projektu zajmuje 1 228 stron, sama treść ustawowa to około 104 stron, a wraz z planowanymi rozporządzeniami wykonawczymi — około 334 strony. Resztę dokumentu stanowią obszerne uzasadnienia, analizy wpływu regulacji, zgłoszenia lobbingowe i tabele zgodności z prawem unijnym. Dla porównania: kodeksy i inne kluczowe akty prawne mają często podobną lub mniejszą objętość.
Problem polega nie tylko na liczbie stron, ale na sposobie ich napisania: długie „ściany tekstu” utrudniają przedsiębiorcom i deweloperom zrozumienie realnych obowiązków i kosztów zgodności. W rezultacie prawo przestaje być praktycznym narzędziem, a staje się źródłem niepewności prawnej.
Porównania międzynarodowe i alternatywne podejścia
W rozmowach z ekspertami wskazywane są przykłady europejskie: Rumunia (16 stron), Austria (23 strony), Irlandia (24 strony) — kraje te wypracowały krótsze, bardziej zwięzłe ramy prawne regulujące rynek kryptowalut. Te przykłady pokazują, że regulacje krypto nie muszą być rozwleczone, aby jednocześnie zapewniać ochronę inwestorów i stabilność rynku.
Funkcjonalność i zastosowania — co dotkną nowe przepisy?
Ustawa wpłynie na kilka warstw rynku krypto:
- Platformy handlowe (CEX i DEX): wymogi licencyjne, procedury AML/KYC, przechowywanie kluczy, obowiązki informacyjne.
- Emitenci tokenów (EMT, utility, security tokens): rejestracja, prospekty, raportowanie.
- Producenci rozwiązań blockchain i dostawcy portfeli: standardy techniczne, audyty bezpieczeństwa.
- Inwestorzy detaliczni i instytucjonalni: ograniczenia dostępu, koszty compliance, możliwe sankcje za naruszenia.
Use case: startup wydający token użytkowy będzie musiał zaplanować dodatkowy budżet na zgodność (audyt smart kontraktu, rejestracje), co może zmniejszyć atrakcyjność Polski jako miejsca do powstawania innowacji blockchain.
Zalety i wady proponowanego rozwiązania
Główne zalety projektu to próba ujednolicenia standardów i implementacja MiCA, co w dłuższej perspektywie może zwiększyć przewidywalność prawa. Wadami są jednak: wysoki koszt wdrożenia, ryzyko wypchnięcia działalności poza Polskę, rozbudowane uprawnienia nadzorcze bez skutecznych mechanizmów odwoławczych oraz niejasności podatkowe.
Co dalej? Polityczne i rynkowe reperkusje
Branża liczy na weto prezydenta oraz na uproszczenie przepisów. Argumenty ekspertów i porównania międzynarodowe sugerują, że możliwy jest wariant skróconej, czytelnej ustawy (np. ~30 stron podstawowych zasad) uzupełnionej o precyzyjne rozporządzenia techniczne. Dla ekosystemu technologicznego ważne jest, by prawo wspierało innowacje technologii blockchain, a nie je tłumiło.
Podsumowując: projekt ustawy o kryptoaktywów to ważny krok regulacyjny, ale obecne brzmienie i forma dokumentu stwarzają ryzyko przepisywania polskiej branży kryptowalut. Potrzebne są klarowne, zwięzłe regulacje technologiczne i finansowe, które połączą bezpieczeństwo użytkownika z konkurencyjnością rynku.
Źródło: bezprawnik

Komentarze