3 Minuty
Długa, niełatwa droga Apple do stworzenia inteligentniejszej Siri zbiera kolejną głośną ofiarę. John Giannandrea, były weteran Google, którego Tim Cook zatrudnił osiem lat temu, aby wzmocnić działania Apple w zakresie uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji, teraz opuszcza firmę po kadencji, która nie przyniosła przełomu, na jaki liczyło Cupertino.
Giannandrea przybył z imponującym doświadczeniem. W Apple powierzono mu jedno z najbardziej ambitnych zadań: przekształcenie Siri i Apple Intelligence w rozwiązania mogące rywalizować z najlepszą współczesną AI. Niestety, wdrożenie cały czas napotykało na opóźnienia, publiczne potknięcia i narastające poczucie, że historia sztucznej inteligencji w Apple była bardziej efektem wewnętrznych polityk niż technologicznych ambicji produktowych.
Utalentowany menedżer bez realnego wpływu
Według Marka Gurmana z Bloomberga, problemem nie były wyłącznie rezultaty pracy Giannandrei. Apple, jak zauważa dziennikarz, działa bardziej jak ściśle kontrolowany rodzinny biznes niż firma otwarta na zmianę reguł przez zewnętrzny talent. To ma duże znaczenie. Nawet uznany menedżer może napotkać trudności, jeśli realne decyzje zapadają gdzie indziej, a zakres uprawnień jest węższy, niż sugeruje tytuł.
Wpływ Giannandrei malał już na kilka miesięcy przed ogłoszeniem jego odejścia. Pod koniec 2024 roku pojawiły się doniesienia, że Apple ograniczyło jego rolę w nadzorze nad rozwojem AI, co wyraźnie wskazywało, iż firma przygotowuje się na funkcjonowanie bez człowieka, któremu jeszcze niedawno powierzała wielkie nadzieje związane ze sztuczną inteligencją.
Teraz wszystko wygląda już na przesądzone. Według Gurmana, ostatnie dni Giannandrei w Apple zakończą się w tym tygodniu, a 15 kwietnia przypadnie wypłata akcji Apple, na które najwyraźniej czekał przed odejściem.
Nie oczekuje się, że szybko podejmie się pracy na eksponowanym stanowisku w innej firmie technologicznej. Zamiast tego – jak donosi Gurman – Giannandrea zamierza doradzać młodym firmom ze startupowego świata. To może być dla niego lepsze miejsce. Mniej korporacyjnych negocjacji, więcej realnego tworzenia.
Szerszy wniosek jest łatwy do dostrzeżenia. Apple zwlekało z pełnym wdrożeniem AI, a część najwyższych menedżerów długo była wobec tego sceptyczna. Craig Federighi, szef oprogramowania w Apple, słynął z ignorowania pierwszych sukcesów ChatGPT – aż do momentu, gdy sam skorzystał z AI do pisania kodu i przekonał się o sile tej technologii. Wtedy nastawienie firmy zaczęło się zmieniać.
Jednak do tego czasu Apple stracił już cenne miesiące. Próby całkowitego przeprojektowania Siri i wdrożenia Apple Intelligence były pełne zamieszania, a odejście Giannandrei to raczej ostatni rozdział historii, która nigdy nie nabrała właściwego tempa, niż zaskoczenie. Nie każda głośna rekrutacja kończy się idealnym dopasowaniem. Czasem nie działa czas, kultura pracy lub sama skala wyzwania.
Teraz Apple musi udowodnić, że potrafi działać szybciej bez lidera, którego kiedyś specjalnie ściągnięto do kierowania tym procesem.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, odświeżona Siri, na którą czekają użytkownicy, pojawi się jeszcze w tym roku. Dla Apple to oznaczałoby nie tylko nową wersję produktu, ale konieczny reset firmy w obszarze sztucznej inteligencji.
Zostaw komentarz