3 Minuty
Valve najwyraźniej chciał zachować jedną niespodziankę do końca, lecz internet nie czeka na pozwolenie. Wczesna recenzja nowego kontrolera Steam pojawiła się na YouTube przed czasem, szybko zniknęła, by powrócić w innych miejscach z informacją, na którą wszyscy czekali: sugerowaną ceną około 93 euro.
Ta kwota, jeśli jest prawdziwa, plasuje nowy pad Valve w ciekawym punkcie. To nie jest standardowy sprzęt w cenie typowego kontrolera do konsoli, ale nie aspiruje też do kategorii premium. Klasyczne pady Sony DualSense czy Xbox Wireless Controller są często tańsze, z kolei sprzęt dla entuzjastów, jak DualSense Edge lub Xbox Elite Series 2, kosztuje znacznie więcej. Valve mierzy więc w środek rynku, gdzie granica oczekiwań staje się niejasna.
Niezręczna magia kontrolera stworzonego dla PC
Nie mamy tu do czynienia z kolejnym zwykłym kontrolerem z dwoma drążkami i logo Steam. Według przecieków, wideo prezentuje ten sam nowej generacji Steam Controller, który Valve ujawnił obok nadchodzącej Steam Machine w listopadzie 2025 roku – w ramach nowej strategii, by rozgrywka na PC zyskała domowy charakter przed telewizorem.
W tej sytuacji cena zaczyna mieć sens. Kontroler ma odświeżyć bardzo specyficzne wyobrażenie Valve o padzie dla graczy PC: dwa panele dotykowe, żyroskop do celowania, drążki TMR, cztery tylne przyciski oraz bezprzewodowy adapter pełniący też funkcję magnetycznej ładowarki. To dużo technologii jak na urządzenie, które ma połączyć precyzję myszy i klawiatury z wygodą kanapy.
Ci, którzy pamiętają oryginalny Steam Controller, znajdą tu znajome motywy. Pierwszy model był pomysłowy, dziwny i nie zawsze łatwy do polubienia. Niektórzy gracze byli mu wierni, inni szybko się zniechęcali. Valve próbował rozwiązać realny problem – jak grać w gry PC zaprojektowane z myślą o myszy, siedząc na sofie – lecz krzywa uczenia była stroma, a projekt sprawiał wrażenie bardziej eksperymentalnego niż naturalnego.

Nowa wersja pokazuje, że Valve odrobił lekcję. Lepsze drążki, więcej przycisków, dopracowana łączność bezprzewodowa, większa integracja ze Steam Input, a teoretycznie – mniej potrzeby wszystko konfigurować samodzielnie.
Mimo to, 93 euro to kwota, o której gracze będą dyskutować. Na Reddit oraz innych forach opinie są już wyraźnie podzielone. Jedni dostrzegają wyższą cenę niż standardowe pady i pytają, dlaczego mieliby zapłacić więcej. Inni zwracają uwagę na panele dotykowe, wsparcie dla żyroskopu, tylne przyciski oraz elastyczną konfigurację Steam – i uważają, że jeśli działa, to warto.
Na tym właśnie polega cała istota sprawy. Valve nie musi przebijać Xboxa czy PlayStation pod względem rozpoznawalności. Celem jest sprawić, by użytkownicy Steam poczuli, że ich biblioteka gier wreszcie pasuje do największego ekranu w domu – bez kompromisów, kombinowania i balansowania klawiaturą na kolanach.
Jeśli przeciek o cenie okaże się prawdziwy, nowy Steam Controller nie będzie tanim dodatkiem. Valve stawia go jako brakujący element układanki PC w salonie. Czy to odważne posunięcie? Zdecydowanie tak. Ale u Valve to właśnie tam, gdzie jest niecodziennie, dzieje się najciekawiej.
Zostaw komentarz