4 Minuty
Kolejny rok, kolejne starcie gigantów na rynku smartfonów. Samsung wszedł do gry z modelem Galaxy S26 Ultra, oferując imponujące parametry w specyfikacji, takie jak odświeżony, 200-megapikselowy aparat główny oraz udoskonalony system zoomu dalekiego zasięgu. Na papierze wydaje się to być aktualizacja, która może zamieszać w rankingu najlepszych aparatów w telefonach komórkowych.
Jednakże pierwsza fala niezależnych testów wskazuje na nieco inny obraz. Wstępne oceny aparatu wykonane przez DxOMark sugerują, że Samsung poczynił istotne postępy – choć iPhone 17 Pro od Apple wciąż zachowuje niewielką przewagę w kluczowych obszarach jakości zdjęć.
Na pierwszy rzut oka S26 Ultra nie różni się diametralnie od swojego poprzednika – Galaxy S25 Ultra. Ultraszerokokątny aparat nadal bazuje na matrycy 50 MP, przysłonie f/1.9 i matrycy o wielkości 1/2,52 cala. Samsung pozostawił również znany obiektyw tele z matrycą 10 MP, 3x zoomem optycznym i przysłoną f/2.4.
Prawdziwe innowacje kierują uwagę gdzie indziej. Koreański producent skoncentrował się głównie na aparacie głównym oraz systemie teleobiektywu z większym zasięgiem – to one najczęściej wyznaczają nowe standardy w mobilnej fotografii flagowych urządzeń.
Gdzie Samsung postawił na rozwój sprzętu
Sercem nowości jest ulepszony sensor główny 200 MP. Choć liczba megapikseli nie uległa zmianie, przysłona została powiększona z f/1.7 do f/1.4. Ta pozornie drobna modyfikacja umożliwia matrycy przechwycenie aż o 47% więcej światła – takie dane podaje Samsung.
Więcej światła to klarowniejsze zdjęcia nocne, bardziej wyraziste tekstury oraz znacznie mniej szumów cyfrowych. Testy DxOMark potwierdzają, że Galaxy S26 Ultra rzeczywiście uchwycił bardziej szczegółowe sceny w słabym oświetleniu niż S25 Ultra. Odcień skóry jest przy tym bardziej naturalny, co sugeruje, że Samsung udoskonalił zarówno przetwarzanie kolorów, jak i algorytmy przetwarzania obrazu, czyli tzw. computational photography.
Modernizacji doczekał się także system teleobiektywu. 50-megapikselowy obiektyw peryskopowy z 5-krotnym zoomem wykorzystuje obecnie przysłonę f/2.9 oraz zintegrowano zwarty moduł ALoP (Adaptive Lens on Prism) Samsunga. Zauważalną zmianę odczują zwłaszcza miłośnicy fotografii portretowej: rozmycie tła (bokeh) stało się bardziej zaokrąglone, zastępując nieco kwadratowe wzory z wcześniejszych modeli Galaxy.
Warto jednak zaznaczyć pewien drobny kompromis. Minimalna odległość ostrzenia wzrosła do ok. 52 centymetrów, co może nieznacznie utrudnić wykonywanie zdjęć z bliska.
Wszystkie te udoskonalenia sprawiają, że aparat w Galaxy S26 Ultra prezentuje się znacznie dojrzalej. Portrety cechują się lepszą kontrolą szumów, a szczegóły pozostają wyraźniejsze nawet w niedoświetlonych sceneriach. Całościowo zbalansowano także ekspozycję i kolory.

Jednak iPhone 17 Pro nie zamierza łatwo oddać tytułu lidera.
Według wstępnych testów DxOMark, flagowy model Apple nadal zapewnia nieco czystsze zdjęcia w trudnych warunkach słabego oświetlenia. Przetwarzanie obrazu pozostaje bardziej przewidywalne, zwłaszcza gdy warunki oświetleniowe stają się zmienne i wymagające.
Dodatkowym atutem jest segmentacja portretowa – czyli zaawansowany proces oddzielania postaci od tła. iPhone 17 Pro radzi sobie tu lepiej, szczególnie w złożonych scenach, minimalizując ilość artefaktów wokół włosów czy krawędzi obiektów.
Sprzęt Samsunga czasem napotyka problemy z autofokusem przy detekcji twarzy, co może skutkować drobnymi niejednolitościami w zdjęciach portretowych.
Nie oznacza to jednak, że Galaxy S26 Ultra pozostaje daleko w tyle. Przeciwnie – poprawa w stosunku do Galaxy S25 Ultra jest zauważalna i realna. Przewaga Apple nie została jednak całkowicie wyeliminowana.
Obecnie wstępne wyniki testów DxOMark sugerują, że Apple wciąż zachowuje niewielką przewagę pod względem spójności działania aparatu – szczególnie gdy światła jest mało i algorytmy muszą wykonywać intensywną pracę w czasie rzeczywistym.
Zostaw komentarz