Czy smartfony składane mają jeszcze szansę na popularność?

Czy smartfony składane mają jeszcze szansę na popularność?

Komentarze

4 Minuty

Pamiętasz czasy, gdy złożenie smartfona wydawało się technologicznym cudem? Przez kilka lat media technologiczne nie przestawały mówić o elastycznych ekranach: prototypy przeradzały się w dopracowane produkty, a producenci rywalizowali prezentując najdoskonalsze zawiasy i najcieńsze zagięcia. Wraz z nadejściem 2025 roku entuzjazm wyraźnie jednak osłabł.

Dane z branżowych analiz zwracają uwagę na niespodziewane wyhamowanie, które zaskoczyło nawet doświadczonych analityków. Firma Counterpoint Research przewiduje spadek wysyłek paneli do smartfonów składanych o około 4% w 2025 roku, co następuje po już i tak słabszym 2024 roku. Te liczby nie biorą się znikąd. Odzwierciedlają m.in. ograniczoną liczbę nowych modeli, mało intensywne kampanie marketingowe oraz wstrzemięźliwość konsumentów na niektórych rynkach.

Czym zatem spowodowana jest ta zmiana? Dojrzałością segmentu. Wczesni entuzjaści już kupili swoje egzemplarze, a producenci opanowali sztukę montowania trwałych zawiasów. Drugim aspektem jest kalkulacja wartości – dla wielu kupujących klasyczne, płaskie smartfony nadal oferują wszystko, czego oczekują: są tańsze i wiążą się z mniejszym ryzykiem. W efekcie składane telefony wciąż pozostają niszą, która wzbudza dużo medialnego szumu, lecz jeszcze nie przebiła się do globalnej czołówki sprzedaży.

Nawet w tej niszy są wyraźne podziały. Samsung, lider wśród smartfonów składanych, zanotował wyraźny spadek sprzedaży, mimo debiutu modeli Galaxy Z Fold 7 i Z Flip 7. Składane urządzenia stanowią nadal zaledwie ok. 1,5% wszystkich światowych transakcji na rynku smartfonów – co oznacza, że ponad 98% sprzedanych urządzeń to wciąż tradycyjne, płaskie konstrukcje. Choć wzbudzają zainteresowanie, do tej pory nie podbiły rynku masowego.

Jednak nie wszędzie zanotowano spadki. W Chinach jest zupełnie inna sytuacja: w 2025 roku wysyłki modeli składanych wzrosły tam aż o ponad 30%, wzmacnianie przez silnych lokalnych producentów, takich jak Huawei. Takie regionalne ożywienie dowodzi, że segment ma potencjał – jednak impet bywa mocno zróżnicowany. Sukces w Chinach nie oznacza jeszcze automatycznego przełożenia na Europę czy Stany Zjednoczone.

Nadal też nie udało się rozwiązać kilku kluczowych problemów, które odstraszają nabywców: wysoka cena, trwałość oraz wyraźna, powtarzalna przewaga w codziennym użytkowaniu nad klasycznym telefonem. Potencjalni klienci wciąż obawiają się napraw, a ceny premium skutecznie ich zniechęcają. W codziennych zastosowaniach smartfony składane nadal muszą udowodnić, że naprawdę sprawdzają się lepiej przy wielozadaniowości, multimedialności czy produktywności, oferując coś więcej niż zwykły telefon.

Niewiadomą pozostaje zapowiadany składany iPhone od Apple, który może pojawić się w drugiej połowie 2026 roku. Jeśli plotki się potwierdzą, wejście Apple na rynek nie tylko wzbogaci ofertę o nowy model, ale też może przekonać szerokie grono klientów, oczekujących na ustanowienie branżowego standardu właśnie przez tę firmę. Apple wielokrotnie udowadniało, że potrafi wypromować innowacyjne kategorie produktów, sprawiając, że niszowe rozwiązania stają się powszechnie akceptowane. Tylko taki debiut może napędzić wysyłki paneli oraz pobudzić zainteresowanie całego łańcucha dostaw.

Czy zatem 2026 rok będzie przełomowy dla składanych telefonów? Nie jest to przesądzone. Żeby wejść do mainstreamu, segment musi spełnić kilka realnych warunków. Cena urządzeń musi zbliżyć się do poziomu zwykłych flagowców. Trwałość powinna być na tyle dobra, by naprawy stały się rutynowe i przystępne. Producenci oraz deweloperzy muszą wskazać konkretne scenariusze codzienne, w których rozkładany ekran bądź możliwość lepszej wielozadaniowości faktycznie gwarantuje przewagę, a nie jest tylko ciekawostką. Jeśli te bariery zostaną przełamane, rynek smartfonów składanych może zyskać trwałe zainteresowanie.

Jednak należy spodziewać się wyboistej drogi. Nawet jeśli Apple wkroczy do gry, proces zdobywania rynku będzie nierównomierny, zależny od regionów i zastosowań. Część konsumentów przyciągnie status i nowość – inni będą czekać na znaczące obniżki cen i promocje operatorów. Wytwórcy, którzy wcześniej mocno rozbudowali portfolio, zapewne ograniczą się do mniejszej liczby mocnych, przemyślanych modeli.

Czy zatem smartfony składane okazały się porażką? Jeszcze nie. Ten segment rynku raczej zwolnił i przegrupował siły, oczekując na nowy bodziec do rozwoju. Czy będzie to premiera w Cupertino, tańsze podzespoły, czy może przełomowy scenariusz użytkowania, który uczyni składanie niezbędnym – 2026 rok przyniesie odpowiedź.

Źródło: gizmochina

Zostaw komentarz

Komentarze