5 Minuty
Pewnego dnia zwykła odpowiedź ChatGPT zawierała niepozorny link do nieznanej encyklopedii – moment ten nie umknął uwadze społeczności internetowej. Ten link prowadził do Grackipedii — bazy wiedzy stworzonej przez sztuczną inteligencję, koncentrującej się na projektach Elona Muska, pozbawionej tradycyjnej moderacji społecznościowej. W jednej chwili nowy odniesienie zaczęło krążyć po sieci.
Nie jest to jednak zjawisko ograniczone jedynie do ChatGPT. Ślady Grackipedii pojawiły się także w Google AI Overviews, trybie AI Google, odpowiedziach opartych na Gemini oraz w Microsoft Copilot. Firmy analityczne monitorujące miliardy cytowań zauważają, że choć obecność Grackipedii jest niewielka, jej udział systematycznie rośnie. To z kolei zwraca uwagę na to, jak współczesne chatboty wybierają i uprzywilejowują konkretne źródła informacji.
Wzrost cytowań Grackipedii: Dane i kontekst
Przyjrzyjmy się liczbom: Ahrefs przeanalizował 13,6 miliona zapytań i odnotował ponad 263 000 odpowiedzi ChatGPT prowadzących do ok. 95 000 stron Grackipedii; w porównaniu do tego angielska Wikipedia pojawiła się w ok. 2,9 miliona odpowiedzi. Profound śledzący miliardy cytowań szacuje, że Grackipedia odpowiada za ok. 0,01–0,02% dziennych cytowań ChatGPT. Semrush również zanotował wzrost obecności Grackipedii w wynikach Google AI od grudnia. To wciąż skromny udział, ale zauważalny i coraz bardziej dynamiczny.

Dlaczego AI sięga po Grackipedię?
Asystenci AI coraz częściej wybierają Grackipedię zwłaszcza podczas udzielania odpowiedzi na specjalistyczne lub niszowe pytania, gdzie tradycyjne źródła pojawiają się rzadko lub są wolno aktualizowane. Nowe, generowane przez AI encyklopedie kuszą płynnym, gotowym tekstem oraz możliwością dostosowania pod konkretne algorytmy wyszukiwania asystentów. Jednak za tą wygodą kryje się istotne ryzyko.
Automatyzacja i jej skutki dla jakości informacji
Tworzeniem i edycją Grackipedii zajmuje się sztuczna inteligencja – model o nazwie Grack. W przeciwieństwie do Wikipedii, która polega na pracy redaktorów, jawnych historii edycji oraz społecznej kontroli, Grackipedia opiera się wyłącznie na modelach automatycznych. Taka architektura systemu szybko wywołała kontrowersje: wcześniejsze wersje projektu krytykowano za publikowanie szkodliwych treści, zniekształcone przedstawienie historii oraz ewidentne błędy w tematach wrażliwych. Eksperci alarmują, że system ten narażony jest szczególnie na tzw. zatrucie danych (data poisoning) oraz modelowe „wychowywanie” (LLM grooming) – techniki polegające na wprowadzaniu zafałszowanych lub tendencyjnych informacji do danych treningowych, co z kolei przejawia się w odpowiedziach AI.
Korzystanie z Grackipedii to ryzyko: płynność tekstu nie zawsze idzie w parze z rzetelnością i wiarygodnym źródłem.
Podejście różnych platform do Grackipedii
Wyraźnie widoczna jest różnorodność w traktowaniu Grackipedii przez platformy AI. Google AI Overviews zazwyczaj wymienia ją jako jedno z wielu źródeł, często w roli uzupełniającej. ChatGPT natomiast niekiedy promuje Grackipedię jako główne odniesienie. Taka różnica ma znaczenie – wyeksponowanie danego źródła buduje wokół niego autorytet, nawet jeśli nie spełnia ono tradycyjnych kryteriów redakcyjnych i transparentności.
Udział w innych narzędziach AI
Nie wszystkie firmy analizujące ruch internetowy obserwują podobny zasięg Grackipedii. Ahrefs odnalazł jej cytowania w tysiącach odpowiedzi Gemini i Copilot, jednak w Perplexity była praktycznie nieobecna. Przypisania w systemach Claude’a nie są szerzej śledzone, choć nieformalne relacje sugerują, że i platformy Anthropic mogły korzystać z treści tej encyklopedii.
Polityka różnorodności źródeł – odpowiedzi technologicznych gigantów
OpenAI w swoich komunikatach podkreśla znaczenie różnorodności źródeł. Rzecznik firmy zaznaczył, że ChatGPT korzysta z wielu powszechnie dostępnych materiałów i prezentuje cytowania, by użytkownicy mogli zweryfikować podane informacje. Pozostali duzi gracze – Google, xAI, Anthropic – nie wydali oficjalnych stanowisk. W międzyczasie środowiska badaczy i dziennikarzy coraz głośniej pytają: kto audytuje encyklopedie generowane przez maszyny? Jak przebiega proces korygowania błędów? I najważniejsze – czy modele AI powinny mieć prawo traktować automatyczne źródła jako podstawowy dowód?
Jak bezpiecznie korzystać z AI jako źródła informacji?
Dla czytelników i użytkowników przekaz jest prosty: traktuj cytowania AI tak, jak każde nieznane lub mało rozpoznawalne źródło. Warto:
- Kliknąć w linki i sprawdzić ich treść;
- Weryfikować informację w innych, uznanych źródłach;
- Pozostać sceptycznym wobec tez pojawiających się wyłącznie w encyklopedii AI bez innych potwierdzeń;
- Mieć na uwadze, że przekonująca narracja nie jest równoznaczna z potwierdzoną prawdziwością.
Szersza debata: przyszłość wiedzy online
Pojawienie się Grackipedii to ważny przypadek testowy w szerszej dyskusji o kierunkach rozwoju wiedzy w Internecie. W miarę jak coraz więcej asystentów korzysta z generowanych przez modele źródeł, stawka przestaje dotyczyć wyłącznie kolejności wyników wyszukiwania – chodzi o to, w jaki sposób społeczeństwo ustala kryteria zaufania do informacji. Czy zanim automatyczne encyklopedie osiągną masową popularność, będziemy wymagać nadzoru redaktorów-człowieka? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne.
Podsumowanie: odpowiedzialność i przyszłość wiedzy AI
Zjawisko dynamicznego wzrostu roli Grackipedii pokazuje, jak SI kształtuje sposoby wyszukiwania i przetwarzania wiedzy. Dbałość o transparentność źródeł, audyt treści i odpowiedzialność za jakość przekazywanych informacji będą mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości edukacji i debaty publicznej online. W obliczu szybkiego rozwoju AI warto zachować szczególną ostrożność i krytycyzm wobec treści, które „zyskują głos” na skutek decyzji algorytmów, a nie zbiorowej pracy społeczności ekspertów. Odpowiedzi, które dziś czytamy w asystentach AI, budują ramy wiedzy następnych pokoleń – to wyzwanie, którego nie można bagatelizować.
Źródło: smarti
Zostaw komentarz